sobota, 21 kwietnia 2012

Tandeta Ochnika - cz. 2




Teczka już zreperowana, koszt naprawy 50 zł.
Na zdjęciu widać zepsute zapięcie teczki Ochnik. Po prostu pękło metalowe mocowanie zatrzasku.
Jak na produkt kosztujący około 800 zł to jakość wykonania pozostawia wiele do życzenia.


W każdym bądź razie przekonałem się, że ochnik to tandeta i więcej tego nie kupię.





czwartek, 29 marca 2012

Ochnik? Ekskluzywna tandeta

Kiedyś kupiłem teczkę Ochnik, podobną do tej na zdjęciu. Firma reklamuje swoje produkty jako ekskluzywne, tak więc ceny są odpowiednio wysokie. Szkoda, że w parze z ceną nie idzie jakość.
Za teczkę zapłaciłem jakieś 750 zł (!) drugi raz nie popełniłbym tego błędu.
Na teczkę było 2 lata gwarancji. Minęło jakieś 2,5 roku i urwało się mocowanie uchwytu. Jakieś 2 tygodnie czekania na naprawę + 45 zł za usługę.
Po miesiącu od tej naprawy zepsuł się zamek (zatrzask). Dosłownie ułamał się fragment tego zatrzasku powodując jego otwarcie. Ze środka wysypały się sprężyny i zamek nie blokuje się w klamrze.
Teraz muszę oddać to do naprawy, poczekam 2 tygodnie i zobaczę ile będzie kosztowała ta usługa.
Przyznam, że jestem bardzo rozczarowany jakością teczki Ochnik. Za 750 zł oczekiwałem, że będzie to produkt na długie lata, a tymczasem ledwie wytrzymał 2 lata gwarancji.
Tak więc odradzam wszystkim produkty firmy Ochnik, widać że cena jest nieadekwatna do jakości. Nie warto przepłacać. No chyba, że było by to do kupienia na jakiejś wyprzedaży najwyżej za 200 zł.

poniedziałek, 7 listopada 2011

Open Finance - kredyt hipoteczny

Całkowicie odradzam, a nawet ostrzegam przed korzystaniem z usług firmy Open Finance. W naszym przypadku chodziło o pomoc w załatwieniu kredytu hipotecznego. Zdecydowaliśmy się na pośrednika, ponieważ zależało na czasie - żeby zdążyć przed zwiększeniem stawek VAT (koniec roku 2010).
Naszą sprawę obsługiwał doradca finansowy Dariusz Frydrych, jak się okazało był on zastępcą kierownika oddziału Open Finance. Początkowo byliśmy bardzo zadowoleni, że naszą sprawą zajmie się sam zastępca kierownika - spodziewaliśmy się że nasz kredyt będzie załatwiony bardzo sprawnie i szybko. Poza tym doradca sprawiał bardzo dobre wrażenie, przedstawiał duży poziom wiedzy, odpowiadał na wszystkie pytania. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna, pokawiły się duże problemy z udzieleniem kredytu. Oto historia.
Na wstępnym spotkaniu Dariusz Frydrych od razu wyliczył nam na jaką kwotę kredytu możemy sobie pozwolić, jakie będą raty przy założonym oprocentowaniu. Przedstawił ofertę kilku banków przy czym zarekomendował tylko 3: PKO, Millennium Get in. Zgodnie z rekomendacją złożyliśmy wnioski do tych trzech banków aby wybrac najlepszą ofertę. To spotkanie miało miejsce w połowie listopada i doradca zapewniał,że spokojnie zdążymy z decyzją banków przed końcem roku.
Kilka dni po złożeniu wniosków i innych wymaganych dokumentów okazało się, że asystentka na jakimś dokumencie nie podbiła pieczątki za zgodność z oryginałem, a na innym nie skserowała jednej strony. Musieliśmy im dowozic te brakujące dokumenty, a czas leciał.
Decyzje banków miały nadejśc po 2-3 tygodniach. Ten termin oczywiście wydłużył się. W połowie grudnia mieliśmy tylko odpowiedź z Millenium i Get in. Oferta Millennium była wyraźnie lepsza, jednak doradca zachęcał nas do oferty Get in. Była tam możliwość obniżenia marży jeśli wykupimy specjalną lokatę, której kwota bazowa miała pochodzić z dodatkowego kredytu (!). Nic dziwnego, że doradca nam to proponował skoro Open Finance i Get in to ta sama grupa kapitałowa. Odrzuciliśmy ofertę Get In i postanowiliśmy czekać na odpowiedź PKO, która miała nadejść lada dzień.
Około 20 grudnia nadal nie było tej decyzji, więc postanowiliśmy dłużej nie czekać i wybraliśmy ofertę Millennium. Pozostała jeszcze kwestia negocjacji marży. Doradca Dariusz Frydrych miał w naszym imieniu negocjować ściśle ustaloną wysokość marży.
W o czekiwaniu na wynik negocjacji cały czas dopytywaliśmy się o decyzję z PKO. Pan doradca Dariusz Frydrych raczył nas takimi odpowiedziami:
Panie (...)
jeśli nie będzie dzisiaj decyzji to będzie jutro. Bank nie analizuje tylko Państwa wniosków.
W tym momencie straciliśmy do niego zaufanie. Niedługo okazało się, że bank nie zgodził się na obniżenie marży. Było to dla mnie podejrzane. Na szczęście mieliśmy znajomego, który pracował w tym banku i okazało się, że pan Dariusz Frydrych nawet nie rozpoczął tej negocjacji. Ewidentnie działał na szkodę klienta.
Złożyliśmy na niego reklamację bezpośrednio w banku, przy okazji dowiedzieliśmy się że to nie był odosobniony przypadek. Mieliśmy szczęście w tym nieszczęściu, takie że nasza reklamacja trafiła do dyrektora banku i dalej była załatwiana bezpośrednio  na szczeblu dyrektorów banu i Open Finance.
Bank również uwzględnił naszą propozycję marży i kredyt został udzielony w terminie.
Dariusz Frydrych nie widział potrzeby żeby nas przeprosić za tę sytuację.

czwartek, 2 czerwca 2011

Stolarz - meble kuchenne

Fachowca wybrałem poprzez internet, zamieściłem ogłoszenie że chcę wykonać mebel kuchenne na wymiar. Wybrałem ofertę tego pana:

Zakres działalności;meble kuchenne,szafy,i inne nietypowe zabudowy,20 lat doświadczenia,solidnie i fachowo. Zapraszam na stronę;www.meblenawymiar.bulok.info.Nowy e- mail;stolarz1@onet.eu
Dane tego stolarza:
Krzysztof Zbrowski zamieszkały w Milanówku, tel. 783361834 

Jakość wykonania adekwatna do ceny. Kilka rzeczy zostało spartaczonych. Dokładnie:
- jedne drzwiczki były za długie, więc pan je po prostu przyciął
- dokręcając uchwyt do szafki z witryną, od śruby pękła szyba
- elementy frontowe wyspy miały nietypowy rozmiar i miały być wykończone frontem od szuflady, a pan wziął wolny front od drzwiczek i przeciął go na dwie części i przykręcił do wyspy
- różne śrubki były niedokładnie dokręcone, nie wkręcał wszystkich śrubek tylko np. po 2
- w niektórych miejscach brakowało okleiny
- szuflady ciężko chodziły
- od zmywarki i lodówki zostało wiele części montażowych - nie montował zgodnie z instrukcją
- tak samo okap zamontowany niezgodnie z instrukcją (2 zamiast 4 śrub)
- uchwyty do drzwiczek nie są zamontowane w jednym poziomie/pionie
- w jednych drzwiczkach za nisko wywiercił otwór pod śrubkę do uchwytu i zostawił taką dziurę zalepioną silikonem.

Pan nie raczył nas poinformować o tych niedoróbkach i oczekiwał zapłaty. Odmówiłem dopóki tego nie poprawił. Wkurzył się i zaczął przeklinać.
Za kilka dni przyjechał poprawić i wtedy zapłaciłem.

Po dwóch tygodniach oberwała się szyna do szafki na śmietnik, bo zamontował ją na 2 śrubach zamiast na 6. Dokręciłem to sam ale teraz skrzypi i jest opór.
Pan odmówił naprawy w ramach gwarancji - zapewniał że daje 2 lata.

wtorek, 24 maja 2011

Expander - zakamuflowani agenci sprzedaży instytucji finansowych

Udałem się do oddziału Expandera, chciałem poznać jakie oferują możliwości inwestowania pieniędzy. Nie miałem zamiaru korzystać z ich usług, gdyż jestem sceptycznie nastawiony do wszelkich tego typu doradców - po tym jak raz skorzystałem z oferty kredytowej Open Finance (o tym napiszę innym razem).
Doradca Expandera wysłuchał moich potrzeb, po czym przez około 40 minut przedstawiał mi ofertę funduszy inwestycyjnych Axa. W końcu zapytałem go, czy może mi zaproponować coś innego. Pan polecił mi jeszcze lokatę z banku Meritum.
Czy to nie dziwne, że na tyle instytucji finansowych doradca potrafił mi zaproponować produkty tylko dwóch z nich?
Omijajcie szerokim łukiem wszelkich doradców finansowych. Oni mają podpisane umowy z innymi firmami i oferują tylko ich produkty. W tych firmach są zarejestrowani jako agenci sprzedaży sieci zewnętrznej. Mają wyznaczone cele produkcyjne i żeby wypracować cel muszą zdobyć określoną ilość klientów lub sprzedać daną ilość produktów (lokat, funduszy, kredytów, itp.). Oczywiście za każdego zdobytego klienta otrzymują prowizję, natomiast wypracowanie celu gwarantuje im premię.
To jest kwintesencja doradców finansowych.

Murarz

Potrzebowałem przestawić ścianę działową w mieszkaniu. Fachowca szukałem przez internet, wybrałem to ogłoszenie:
Witam! Firma z Radości. Wieloletnie doświadczenie w kompleksowych remontach/wykończeniach wnętrz, również nietypowych. Dokładnie, solidnie, referencje, umowa, pisemna gwarancja, rach/f-ra VAT, bezpłatne profesjonalne doradztwo techniczne/architektoniczne. Przystępne ceny. ROBOCIZNA NETTO: wyburzenie ścianki wraz z wyniesieniem 30zł/m2, murowanie 30zł/m2, tynkowanie 20zł/m2, wywóz gruzu 300zł. Jaki termin Panu odpowiada? Kontakt tel 607 864 472, e-mail jacek_gierblinski@wp.pl Serdecznie pozdrawiam

Przyszło dwóch fachowców, wyglądali na "zmęczonych". Jednak zależało mi na czasie i zleciłem im pracę. Błędem było, że płaciłem im w trakcie postępów. Z postawieniem ściany jakoś sobie poradzili. Natomiast podczas tynkowania bardzo szybko zabrakło im gładzi, a tynk został. Przyjrzałem się dokładnie ścianie i okazało się, że jest powyginana jak fala, a fachowiec zamiast prostować ją tynkiem to użył gładzi.
Wtedy nie było już rozmowy i pożegnałem ich.

Odradzam tych panów.

wtorek, 1 marca 2011

Projektant łazienki

Nie polecam korzystania z usług pani Marty Szczygielskiej (tel. 728 465 ***, 505 *** ***), projektantki łazienek. Pani Marta ogłasza się na gumtree, można ją też znaleźć na stronie sklepu b*** (pracuje tam).
Umówiliśmy się na wykonanie projektu łazienki zawierającego: rozmieszczenie wyposażenia łazienki, dobór płytek, dobór wyposażenia, wycena. Cena za usługę ustalona na 300 zł.
Początkowo projektantka nie wykazywała własnej inwencji. Pierwsze projekty były dokładnie takie jak sami jej zaproponowaliśmy. Po naszych uwagach projektantka przedstawiła własne propozycje. Wybraliśmy tę, która najbardziej nam odpowiadała. Jednak gdy przyszło do szczegółów okazało, się że pani Marta przestawiła o kilka cm ścianę łazienki po to żeby umywalka nie blokowała wejścia do łazienki. O fakcie przestawienia ściany zapomniała nas poinformować. Projekt odrzuciliśmy, ponieważ przestawienie ściany generuje niepotrzebne koszty, natomiast korzyść była znikoma.
W efekcie sami wymyśliliśmy układ łazienki. Pani Marta miała do niego dobrać kafelki i wyposażenie.
Co do kafelek, to proponowane projekty zawierały dużą ilość wzorów geometrycznych - skończyło się tak, że znowu sami wybraliśmy kolekcję i powiedzieliśmy gdzie dokładnie mają być jakie płytki.
A więc dla pani Marty pozostało samodzielne dobranie wyposażenia. Okazało się, że wyboru dokonała spośród asortymentu dostępnego w sklepie, w którym pracuje (produkty innych firm krytykowała, nie podając powodów).
Po otrzymaniu ostatecznej wizualizacji łazenki oraz wstępnej wyceny wyposażenia (nie obejmowała oświetlenia oraz mebli na zamówienie) dokonałem zapłaty za usługę. Jak się szybko okazało był to błąd, ponieważ projektantka, Marta Szczygielska, po otrzymaniu pieniędzy oznajmiła, że już nic więcej nie zrobi bo jak na ustaloną kwotę to i tak za dużo już dostaliśmy.

Aktualizacja
Po ułożeniu wszystkich płytek okazało się, że zostały 4 pudełka kafelek i kilka sztuk dekorów.