Naszą sprawę obsługiwał doradca finansowy Dariusz Frydrych, jak się okazało był on zastępcą kierownika oddziału Open Finance. Początkowo byliśmy bardzo zadowoleni, że naszą sprawą zajmie się sam zastępca kierownika - spodziewaliśmy się że nasz kredyt będzie załatwiony bardzo sprawnie i szybko. Poza tym doradca sprawiał bardzo dobre wrażenie, przedstawiał duży poziom wiedzy, odpowiadał na wszystkie pytania. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna, pokawiły się duże problemy z udzieleniem kredytu. Oto historia.
Na wstępnym spotkaniu Dariusz Frydrych od razu wyliczył nam na jaką kwotę kredytu możemy sobie pozwolić, jakie będą raty przy założonym oprocentowaniu. Przedstawił ofertę kilku banków przy czym zarekomendował tylko 3: PKO, Millennium Get in. Zgodnie z rekomendacją złożyliśmy wnioski do tych trzech banków aby wybrac najlepszą ofertę. To spotkanie miało miejsce w połowie listopada i doradca zapewniał,że spokojnie zdążymy z decyzją banków przed końcem roku.
Kilka dni po złożeniu wniosków i innych wymaganych dokumentów okazało się, że asystentka na jakimś dokumencie nie podbiła pieczątki za zgodność z oryginałem, a na innym nie skserowała jednej strony. Musieliśmy im dowozic te brakujące dokumenty, a czas leciał.
Decyzje banków miały nadejśc po 2-3 tygodniach. Ten termin oczywiście wydłużył się. W połowie grudnia mieliśmy tylko odpowiedź z Millenium i Get in. Oferta Millennium była wyraźnie lepsza, jednak doradca zachęcał nas do oferty Get in. Była tam możliwość obniżenia marży jeśli wykupimy specjalną lokatę, której kwota bazowa miała pochodzić z dodatkowego kredytu (!). Nic dziwnego, że doradca nam to proponował skoro Open Finance i Get in to ta sama grupa kapitałowa. Odrzuciliśmy ofertę Get In i postanowiliśmy czekać na odpowiedź PKO, która miała nadejść lada dzień.
Około 20 grudnia nadal nie było tej decyzji, więc postanowiliśmy dłużej nie czekać i wybraliśmy ofertę Millennium. Pozostała jeszcze kwestia negocjacji marży. Doradca Dariusz Frydrych miał w naszym imieniu negocjować ściśle ustaloną wysokość marży.
W o czekiwaniu na wynik negocjacji cały czas dopytywaliśmy się o decyzję z PKO. Pan doradca Dariusz Frydrych raczył nas takimi odpowiedziami:
Panie (...)W tym momencie straciliśmy do niego zaufanie. Niedługo okazało się, że bank nie zgodził się na obniżenie marży. Było to dla mnie podejrzane. Na szczęście mieliśmy znajomego, który pracował w tym banku i okazało się, że pan Dariusz Frydrych nawet nie rozpoczął tej negocjacji. Ewidentnie działał na szkodę klienta.
jeśli nie będzie dzisiaj decyzji to będzie jutro. Bank nie analizuje tylko Państwa wniosków.
Złożyliśmy na niego reklamację bezpośrednio w banku, przy okazji dowiedzieliśmy się że to nie był odosobniony przypadek. Mieliśmy szczęście w tym nieszczęściu, takie że nasza reklamacja trafiła do dyrektora banku i dalej była załatwiana bezpośrednio na szczeblu dyrektorów banu i Open Finance.
Bank również uwzględnił naszą propozycję marży i kredyt został udzielony w terminie.
Dariusz Frydrych nie widział potrzeby żeby nas przeprosić za tę sytuację.